Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żychiewicz antoni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żychiewicz antoni. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lutego 2016

Projekt „Młodzi Patrioci”

W niedzielę 7 lutego 2016 roku w naszym domu gościliśmy Wiktorię Wojciechowską, fotografa z Lublina. Pani Wiktoria postanowiła przygotować projekt na temat młodzieży, która nie zatraciła polskich tradycji patriotycznych i za poleceniem Komendantki myślenickiego Hufca ZHP zaproponowała udział w projekcie Julce Ingarden.
Projekt "Młodzi patrioci" to seria zdjęć portretujących nastolatków o poglądach konserwatywnych, zrzeszonych w różnego rodzaju organizacjach i stowarzyszeniach. Interesują mnie przekonania młodzieży, która już niedługo będzie mogła wziąć czynny udział w sprawowaniu władzy w państwie - mówi Wiktoria. Chcę z nimi porozmawiać by dowiedzieć się co jest dla nich najważniejsze, w co wierzą, jakie są ich plany i motywacje. Projekt nie jest wykonywany na zlecenie mediów ani przez nikogo finansowany, wynika z mojego osobistego zainteresowania tematem i chęci sportretowania młodych polskich patriotów.

Wiktoria najpierw przeprowadziła z Julką wywiad, w którym rozmawiały o zainteresowaniach, poglądach i planach na przyszłość. Niedzielne przedpołudnie i poniedziałkowy wieczór minęły pod znakiem fotografii. Główną gwiazdą była Julia, ale w sesji uczestniczyła również reszta rodziny oraz przyjaciółki Julii z harcerstwa. Sprawozdanie fotograficzne z niedzielnej sesji poniżej.


Strona Wiktorii Wojciechowskiej TUTAJ >>>  



 




poniedziałek, 23 listopada 2015

Podróże sentymentalne – Lwów…

Lwów dla naszej rodziny jest wyjątkowym miejscem. To miasto rodzinne Żychiewiczów, a także ukochane miasto Ingardenów. Okolice Lwowa są też kolebką rodziny Lewczuków. Dziewczyny Ingarden (Maja, Julka i Karola) wybrały się tam po raz pierwszy, dzięki zorganizowanej przez myślenickie Gimnazjum nr 1 wycieczce. Głównym celem był transport darów dla Polaków z podlwowskiej parafii Janowo, ale dla większości pasażerów naszego autokaru była to przede wszystkim wycieczka krajoznawcza. Dla nas była to wspaniała podróż w przeszłość.

Łyczakowski kościół Św. Antoniego
Do wyjazdu przygotowywałyśmy się wiele miesięcy, bo plany wyjazdu ciągle krzyżowały niespodziewane wydarzenia. W końcu się udało. Lista miejsc do odwiedzenia wydłużyła się niepokojąco. Mapa Lwowa oznaczona została niezliczoną ilością niebieskich kropek. Szkoła im. Kazimierza Wielkiego, do której uczęszczał Antoni, dom rodzinny przy Boberskiej, kościół Św. Antoniego przy Łyczakowskiej, Politechnika Lwowska, Uniwersytet Jana Kazimierza, szkoła im. Batorego (tutaj uczył Roman Ingarden – filozof, a uczył się Roman – fizyk), Cmentarz Łyczakowski (górka Powstańców Styczniowych i Cmentarz Orląt Lwowskich), Akademia Handlowa (tam profesorem był Emil Żychiewicz – ojciec Antoniego), siedziba Książnicy Atlas… Im więcej było czasu na przygotowanie, tym bardziej niebiesko robiło się na planie miasta… Ostatecznie nie udało się zrealizować nawet części planów. Wszystko przez (a może dzięki?) wspaniałej przewodniczce, pani Alinie, Polce mieszkającej we Lwowie, która przeniosła nas w dawne czasy i wprowadziła we współczesne realia. Zwiedziliśmy trzy katedry, Operę, Galerię Europejską, kilka kościołów i Cmentarz Łyczakowski. Mimo mało wycieczkowej pogody (zimno, śnieg i deszcz) chłonęliśmy lwowską atmosferę.

Julka przy grobie Albina Żychiewicza
Jakie wrażenia? Cudowne. Piękne miasto, mimo wydarzeń historycznych nie aż tak zniszczone, jak się spodziewałam. Widać pracę ostatnich lat włożoną w ratowanie zabytków, szczególnie tych najważniejszych, polskich. Ludzie żyją skromnie, może nawet bardzo skromnie, ale Polacy mieszkający we Lwowie dbają o tradycję i budzą podziw swoim patriotyzmem. „My, Polacy ze Lwowa, dochodzimy do wszystkiego własną ciężką pracą. Nie prosimy, nie żebrzemy. Tak nas nauczono…” – mówiła pani Alina. Mówiła też sporo na temat wychowania lwowskich dzieci: „Niektórzy się burzą, jak to możliwe, że walczyły dzieci. I tutaj, i podobnie w Powstaniu Warszawskim. Tych dzieci i młodzieży nikt nie wysyłał do walki. Dla nich było oczywiste, że za Ojczyznę należy walczyć, a jak trzeba, to i umrzeć.” Te słowa wypowiedziane nad grobami Orląt Lwowskich nabrały nowego znaczenia... A nam udało się odnaleźć grób Albina Żychiewicza, stryja Antka, legionisty, dziennikarza, patrioty. Zmarł przedwcześnie z powodu ran odniesiony w czasie walk u boku Marszałka Piłsudskiego. Do grobu Józefa Żychiewicza, dziadka Antoniego, powstańca styczniowego, niestety nie dotarłyśmy.

Na zakończenie w kościółku janowskim została odprawiona w intencji uczestników wyprawy i ich rodzin Msza Święta.

Przed nami plany kolejnej wyprawy do Lwowa. Będziemy tam wracać tak często, jak to tylko możliwe, bo to w końcu nasze rodzinne miasto...

Karolina przed kaplicą Boimów
Cmentarz Łyczakowski
Cmentarz Łyczakowski
Lwowska Opera

niedziela, 6 września 2015

II Zawody Strzeleckie...

... Pamięci 100 rocznicy walk Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego.
Część II, rok 1915.

Już drugi rok z rzędu Gliwicki Klub Gazety Polskiej i ppłk Roman Nowogrodzki z Wojskowej Komendy Uzupełnień zorganizowali aktywne świętowanie rocznicy walk Legionów Polskich. Aktywne, bo strzeleckie. Ku chwale tym, którzy 100 lat temu oddawali za nas życie, walczyli za naszą wolność...

W zawodach uczestniczyło 77 uczestników, od początkujących amatorów, po zawodowców. Grupa została podzielona na drużyny, z których najliczniejsza była gliwicka grupa klubowa. Była też drużyna wojskowych, drużyna Strzelców Rzeczpospolitej z harcerką z Myślenic, drużyna dziennikarzy, "dronowców", gości i kilka drużyn różnych Klubów Gazety Polskiej ze Śląska. Na szczególną uwagę zasługuje drużyna Juniorów, której opiekunką była Karolina Ingarden.

Uczestnicy mieli też okazję podziwiać możliwości dronów - modnych w ostatnich latach cudów techniki.

Pewnie czytelnicy zastanawiają się, jaki związek mają zawody strzeleckie z bohaterami bloga. Otóż jako zawodników można było podziwiać całą grupę potomków Ireny i Antoniego - córkę Martę Święcicką, szefową gliwickiego Klubu GP z mężem Janem Święcickim, dwie wnuczki, Maję Ingarden z mężem i Sabinę Treffler, oraz całą gromadę prawnuków, reprezentujących nie tylko rodzinę Ingardenów, ale też Hufiec Myślenicki ZHP: Julię, Karolinę, Błażeja i Mikołaja. W zawodach wysoki wynik (106 pkt) uzyskała Maja Ingarden, zajmując w klasyfikacji indywidualnej VII miejsce, najwyższe wśród kobiet. Sukces odniosła również Julka, uzyskując najlepszy wynik z kobiet w strzelaniu z pistoletu kaliber 9 mm i I miejsce drużynowo. Błażej również próbował swoich sił w strzelaniu z KBKSu, Mikołaj ograniczył się do asystowania tacie :)