piątek, 14 października 2016

Niecodzienni Patrioci

4 października 2016 roku trzy pokolenia potomków „Przerwy”: Marta Święcicka - córka, Maja Ingarden – wnuczka oraz Julia i Karolina Ingarden – prawnuczki, wybrałyśmy się z niecodzienną wizytą do… zakładów karnych. Poproszono nas, żeby na przykładzie Antoniego przedstawić osadzonym wojenne losy Cichociemnych. Odwiedziłyśmy trzy zakłady karne. Pierwszy, półotwarty, w Sierakowie Śląskim i kolejne dwa, typu zamkniętego, w Strzelcach Opolskich. Na pomysł tego patriotycznego spotkania wpadł i zrealizował wychowawca z Sierakowa, pan Piotr Patrzykowski.

Początkowo wszystkie miałyśmy pewną tremę, bo miejsca i słuchacze niecodzienni. Przygotowałyśmy się na ewentualne niewybredne komentarze i być może, trudną widownię. Liczyłam na to, że w Sierakowie otuchy doda nam obecność znanego nam z „Biegu Katorżnika” pana Łukasza. Ale co będzie w pozostałych więzieniach?

Zaskoczenie pierwsze: frekwencja. W sumie na spotkania z nami przyszło sporo ponad 100 osób. I co ciekawe, większość z nich była całkiem nieźle zorientowana w temacie. A jeśli niedokładnie Cichociemni, to na pewno Żołnierze Wyklęci. W Sierakowie w tym roku odbył się nawet Bieg Niezłomnych dla osadzonych. 1963 metry symbolizujące rok śmierci „Lalka”, ostatniego żołnierza podziemia niepodległościowego. Na spotkaniach padało dużo pytań, nie tylko o losy wojenne Dziadka, ale też o prześladowania po wojnie, za komuny. Były też pytania bardziej polityczne, niektóre trochę zaczepne, ale wszystkie przemyślane.

Zaskoczenie drugie: otwartość i kultura. Żadnej agresji, żadnych głupich min. Po spotkaniu wielu osadzonych podchodziło uścisnąć nam ręce i zagadać. Przejście przez trzy duże zakłady karne wzdłuż rzędów cel, z których wyglądali zaciekawieni więźniowie, początkowo budziło sporą niepewność, ale w krótkim czasie okazało się ciekawym doświadczeniem. Pierwszy raz miałyśmy okazję zaglądnąć do świata za kratami. Świat ten jest trudny, ale na pewno nie tak demoniczny jak się może wydawać. Skazani to nie diaboliczni degeneraci (choć tacy też się zdarzają), ale ludzie, którym w życiu na jakimś etapie podwinęła się noga i nie trafili we właściwym momencie na nikogo, kto by ich ze złej drogi zawrócił. W zakładach karnych na nowo organizują sobie życie. Czasem na kilka miesięcy, czasem na wiele lat, a czasem na całe życie. Czytają, grają, kleją, uczą się, pracują. Poznałyśmy pana Adama – więziennego bibliotekarza, który w więzieniu spędził 31 lat, a do odsiadki zostały mu jeszcze 4. Pan Adam kocha książki, szczególnie stare, zniszczone, którym daje nowe życie. Zajmuje się introligatorstwem. Potem książki kataloguje i układa na półkach. Z dumą chwali się świeżo oprawionym tomem. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ktoś z takim szacunkiem brał do ręki książkę. Na półkach oprócz książek stoją imponujące modele statków i trofea z zawodów sportowych. Pan Adam pokazuje kawałek pustej ściany: „tu chcę zrobić kąt dla tych wszystkich medali, które zdobyli nasi osadzeni”. Zapytałam, co będzie robił jak już wyjdzie na wolność. „A co ja mogę robić? Teraz już nikt nie potrzebuje introligatorów...” - odpowiada ze smutkiem. Ta więzienna biblioteka to jego całe życie i nie wiem, czy dla niego życie na zewnątrz nie będzie trudniejsze niż w Zakładzie Karnym...

Zaskoczenie trzecie: bogactwo zajęć oferowanych osadzonym. To trudne zadanie dla wychowawców. Nawiązać kontakt, zainteresować, zachęcić do działania. Bo bez pasji życie jest puste, za pustką idzie nuda, a w ślad za nią głupie pomysły. Więźniowie mogą się uczyć, czytają (w bibliotece wypatrzyłam trochę książek anglojęzycznych!), grają w gry planszowe, uprawiają sporty, hodują rośliny, a niektórzy mają pod opieką zwierzaki. W ostatnim z odwiedzanych zakładów karnych wychowawca zachęcał do działalności w kółku historycznym, które zainicjowało naszą wizytę. A słuchacze okazali się świetnie przygotowani do zajęć. Jeden z więźniów, na pytanie kim byli cichociemni, w kilku zdaniach podał definicję i intencje twórców formacji. Po spotkaniu z nami próbę miał zespół rockowy PARAGRAF64 – według pracowników zakładu najlepszy polski więzienny zespół muzyczny. Moim i moich dziewczyn zdaniem zespół, który śmiało może konkurować z najlepszymi zespołami zza murów. 

fot. Piotr Patrzykowski 

Więcej o naszej wizycie w Zakładach Karnych (więcej zdjęć!)
TUTAJ >>>,  
i TUTAJ >>> :)




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza